Obserwatorzy

niedziela, 15 marca 2015

Beauty Blender i Glam Sponge po kilku MIESIACACH UŻYWANIA.

WITAJCIE!Chce się z Wami podzielić moją opinia na temat dwóch bardzo popularnych gąbeczek do makijażu którymi są jak widzicie po tytule Beauty Blender który mam od 10 MIESIĘCY oraz Glam Sponge którego używam od 5 MIESIĘCY.
 
W tym poście zobaczycie jak gąbeczki wyglądają po kilku miesiącach używania,nie twierdze ze używałam ich dzień w dzień od zakupy ALE minimum 2 razy w ciągu tygodnia każdą z nich.
 
Kilka miesięcy temu zrobiłam filmik z porównaniem gąbek,moje zdanie na ich temat jest caly czas takie samo,więc zainteresowanych odsyłam do filmiku.
 
po lewej-beauty blender
po prawej-glam sponge

Szczerze powiem,ze jestem bardzo zadowolona ze zdjęć,nie musiałam ich nic a nic obrabiać a widać na nich bardzo dokładnie w jakim stanie są gąbeczki.Beauty Blender kupiłam w maju 2014 w dwupaku i podczas wyciągania gabki lekko ją uszkodziłam,co widać na zdjęciu (była osadzona między plastikowymi ząbkami a ja otwarłam pudełko do góry nogami.....).Glam sponge razem z kilkoma glam brush kupiłam padźiernik/listopad 2014.Struktura gabki jest do dnia dzisiejszego nie zmieniona.
Obie gąbki myje po każdym użyciu w szarym mydle i letniej wodzie.Obie wyblakły.Łatwiej czyści mi się BB ponieważ ma bardziej porowatą strukturę.BB pochłania również mniej wody i trochę szybciej wysycha.Jeśli chodzi o GS ogólnie mówiąc jego czyszczenie też jest szybki,jedynie wyciskając wode musze użyć więcej siły.GS rewelacyjnie sprawdza się do aplikacji korektora pod oczy ponieważ jego dziubek/końcówka jest bardziej precyzyjna i sprężysta.
Patrząc na BB i GS od góry widać ze BB jest bardziej okrągły po czasie.Zdjęcia które oglądacie zostałty zrobione od razu po umyciu gąbeczek.
Końcówki/dupki gąbeczek są w idealnym stanie.Chociaż z tej perspektywy to GS wydaje się bardziej okrągły.
 
Jeśli chodzi o moją opinie moge śmiało powiedzieć ze lubie obie gąbeczki tak samo.Różnią się strukturą i nie do końca Glam Sponge to tańszy zamiennik Beauty Blender ponieważ są wykonane z dwóch różnych materiałów.Obie są świetne.Podkład który nimi aplikuje jest zawsze nałożony cienką,równą warstwą przez co mój makijaż wygląda bardziej naturalnie niż aplikowany palcami/pędzlem.Producent BB zaleca wymieniac gąbeczki co 3 miesiące,moją używam od 10ciu miesięcy (2 razy w tygodniu) i jak widać nie jest zniszczona dlatego nie widze powodu dla którego mam ja wyrzucić.Jeśli chodzi o Glam Sponge to szczerze nawet nie sprawdzałam informacji od producenta o jej żywotności,puki co poza tym,że zbladła a raczej nie doprałam z niej podkładu/korektora również spełnia swoje zadanie (używana 2 razy w tygodniu).
Na początek proponuje jednak kupic Glam Sponge ponieważ to nie wielki wydatek rzędu 19,00 zł.
Jeśli macie większą kwote do wydania na gąbeczke to Beauty Blender na stronie producenta to koszt 79,00 zł/sztuka lub 139,00 zł/dwupak.Ja swój dwupak znalazłam na mega promocji za 20,00 f na stronie allbeauty.com  .
Miałam też gąbeczke z Real Techniques ale jej żywot szybko się skończył,chociaz kosztowała jedyne 5,00 f równie dobrze sprawdzała się w swojej roli.
 
Dodam jeszcze ze mimo,że bardzo lubie rodzaj wykończenia który dają gąbki/bo myślę,że ciężko było by odrówniż patrząc na cere która podkład był aplikowany/to prędzej czy później musimy je wyrzucić,dlatego jeśli chcecie kupić swój pierwszy gadżet do aplikacji podkładu lepiej zainwestujcie pieniądze w pędzel ponieważ posłuży on Wam przez dłuszy czas niż jaka kolwiek gąbeczka.
 
Jeśli macie jakiś pytanie,piszcie je w komentarzach-chętnie odpowiem :)
Napiszcie również mieliście którąś z gąbeczek i jak się u Was sprawdzała?
Oraz który rodzaj aplikacji jest Waszym ulubionym?
Gąbki,pedzle,palce???
 
Ania.
 
 

piątek, 6 lutego 2015

MAKEUP REVOLUTION finally...

Kolejnym odcieniem który chce Wam bliżej pokazac to FINALLY...
Nie chce się powtarzac bo sadze o nim to samo co o odcieniu sold out oraz to samo zdanie będę mieć o kolejnym odcieniach które za niedługo zobaczycie na blogu.
Po prostu moje cienie numer JEDNE!!!
Odcien który swietnie sprawdzi się do rozświetlania wewnętrznych kacikow oraz jako rozswietlacz.Perłowy,delikatnie brzoskwiniowy,ale mogę się spodziewać ze nie każdej z Was się spodoba.
Moim zdaniem to kolor który warto mieć u siebie w toaletce.Sama często po niego siegam.
Moim zdaniem plusem jest również opakowanie.Łatwo się otwiera i dzięki przezroczystej plastikowej szybce widzimy jaki kolor mamy przed sobą :) Opakowanie,odcien,trwalosc,pigmantacja,cena wszystko 10/10 dla mnie brak minusow!
 

MAKEUP REVOLUTION sold out

Mam dla Was kika zdjęć w których chce pokazac jak prezentuje się cien marki makeup revolution SOLD OUT.
Cena to tylko 1funt.Perlowe wykończenia,rewelacyjna pigmentacja,swietna trwalosc,latwo się blenduje i idealnie trzyma na powiekach z kazda baza.Piekny solo.Idealny do szybkich makijaży.
Brazowo-zloty cieply odcien pięknie będzie wygladal przy każdej teczowce.
W opakowaniu dostejemy 3,3g.Pierwszy pojedynczy cien (promisland) MR kupiłam kilka miesięcy temu,czesto używam a praktycznie nie widać zużycia.W konsystencji cienia sa lekko mokre.
Możecie kupic je w szafach makeup revolution w sklepach superdrug oraz online.
U mnie te pojedyncze cienia sprawdzają się świetnie.
Ale u mojej przyjaciolki sa w kategorii sredniakow,mimo ze nie ma ona tłustych czy opadających powiek.
Zatem do Was zależy czy macie ochote wydac tego 1 funcika i sprawdzić jakie wrazenia wywolaja ;)
 
MOJA OCENA:
CENA 10/10
TRWALOSC 10/10
PIGMENTACJA 10/10
 

środa, 4 lutego 2015

MAYBELLINE LASH Sensational Mascara

 Witajcie Kochani!Dzisiaj szybki zoom na nowość od Maybelline.Mascara lash sensational to najnowszy wyrob marki który jest już dostępny w ich szafach.Na polskiej oficjalnej stronie maybelline jeszcze jej nie widziala,ale na pewno na dniach się pojawil.
Jak przy każdej nowości i tym razem słyszymy ze to produkt innowacyjny,z nowa szczoteczka,idealna formula która ma sprawić ze nasz rzesy beda wygladac jak z katalogu.
Cena to 8,99 F,na promocji 6,99 F za 9,5 ml produktu oraz pół roku na zdenkowanie.

Szczoteczka jest sylikonowa,wyprofilowana na kształt pol księżyca z włoskami o roznej dlugosci.
Na prawym oku mam 2 warstwy tuszu.
Moje rzesy sa długie,srednio geste i nie każdy tusz dale efekt który mi się podoba.
Tuszu używam do niecałego tygodnia i przy pierwszym uzyciu efekt mi się nie podobal.
Ale z każdym dniem mascara nabiera mocy.
Moim zdaniem rzesy sa pięknie zaznaczone,wydluzone i rodzielone.
Nie zgodze się jeśli ktoś napisze ze to efekt pajęczych nozek :P
Ponieważ efekt bardzo mi się podoba na pewno będę często po nia siegac.
 
Pamietajcie jednak,ze to co u mnie super się sprawdza-u Was może okazac się bublem!
Jestem ciekawa czy znajdzie się ona również u Was w toaletce?
Koniecznie dajcie znac jakie efekty daje na Waszych rzesach.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

LUSH OATIFIX

Kochani dzisiaj kilka słow na temat mojej pierwsze maseczki ze sklepu Lush.
Jak wiadomo marka lush to produkty naturalne,czesto recznie robione z naturalnych eko składników z ktorka data ważności.
Swoja maseczke wybrałam w sklepie za darmow w ramach akcji,w której odnosząc 5 opakowan na których widnieje naklejka z akcja promocyjna.
Sporo czasu zajelo mi uzbierania az 5 pustych opakowan ponieważ produkty lush sa bardzo wydajne.
Najwiekszym minusem jest to ze mamy niecaly miesiąc na jej zdenkowanie.Maseczka musi być przechowywana w lodowce,inaczej może się szybko zespuc/chociaż w sklepie stoja luzem na blatach,co dla mnie jest dziwne skoro sa takie delikatne.
Co sadze o tej masce?Po pierwsze za krotka data waznosci,wysoka cena w stosunku do wydajności.
Opakowanie 75 ml (cena ok 6f)wystarczylo mi na 7 raz (lubie nakladac sporo ilość maseczki,tez na szyje i dekold,to co widać na zdjęciu to koncowka która uzylam na ostatni raz).
Dzialania:nawilza w miare OK,oceniajac 2,5-3/5 także bez szalu.
Problemem jest jej aplikacja.Konsystencja jest zbita jednocześnie grudkowata,co widać na zdjęciu powyżej.
Zapach również nie każdemu się spodoba.Jest mocno slodki,marcepanowy.
Mozna zmyc ja już po 10 min,ale ja nieraz trzymałam ja na cerze 20-30min (w sumie bez widocznej roznicy )
Nigdy mnie nie uczulila,nie wyspalo mnie po jej uzyciu.
Ogolnie mowiac uważam ze jest zywczajna,po prostu OK,jedynie lekko nawilza.
 
Nie będzie produktem który zapamiętam.....
 
Aktualnie zbieram kolejne opakowania po produktach Lush i na pewno za jakiś czas wybiorę się do sklepu po kolejne darmowe opakowanie ale nie wroce już do maski oatifix.
 
Ania.
 

wtorek, 13 stycznia 2015

NIP+FAB GLYCOLIC FIX Exfoliating Pads

Jak widać na zdjęciu powyżej dzisiejszym bohaterem będzie produkt o którym może słyszeliście już na brytyjskim YT.
Zima to odpowiedni czas na wszelkiego rodzaju kwasy,po kuracji z którym nasza cera będzie odswiezona i przygotowana na lato.
Mnie samo słowo KWASY lekko przeraza mimo ze wiem ze te odpowiednie jedynie pomoga a nie zaszkodzą.
Nie zdecydowałam się tej zimy na typowa kuracje z kwasami ale kiedy usyszalam o platkach z kwasem glikolowym postanowiłam na nie przypolowac.
Platki kupiłam w superdrug na przecenie -50% i zaplacilam za nie ok 6-7f.
Przez długi czas szukając ich w sklepie były wykupione,rowniez na stronie online widniało out of stock...ale pewnego dnia udało mi się je kupic.
SKŁAD:
Aqua (Water), Glycerin, Glycolic Acid, Polysorbate 20, Sodium Hydroxide, PEG-12 Dimethicone, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Alcohol Denat. (SD Alcohol 40-B), Disodium EDTA, Globularia Alypum (Blue Daisy) Extract, Panthenol, Lactic Acid, Parfum, Limonene, Ethylhexylglycerin, Dehydroacetic Acid, Sodium Hyaluronate, Linalool, Geraniol, Citral
Aktualnie wykorzystałam ok 2/3 opakowania.Platkow używam roznie,czasem rano i wieczorem lub raz dziennie.Platki sa wystarczająco dobrze nasaczone.Odczucie na skorze jest dla mnie jak przy zwykłym toniku czy wodzie micelarnej.Nie wystapilo pieczenie czy podrażnienie,a zapach jest medyczno-cytrusowy ale przyjemny.Juz po 2 dniach zauwazylam ze skora jest jakby bardziej rozpromieniona.Nie zapominam również o aplikacji kremu z filtrem rano pod makijaż lub używam kremow BB gdzie filtry to min 30.Moja skora na chwile obecna jest skora normalna a dzięki używaniu paltkow z Nip+Fab stala się jeszcze bedziej promienna.Mysle ze po zdenkowaniu tego opakowania może skusze się na inny tego typu produkt z kwasami.Jesli macie cos do polecenia chętnie poczytam w komentarzach.
Jeśli sami używacie tego produktu dajcie koniecznie znac jak się u Was spradza.
Mysle ze jakies większe efekty może zauważę po kilku miesiącach używania,chociaz na chwile obecna chętnie po nie siegam i ciesze się ze udało mi się je kupic na promocji.
 
Ania.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

CLINIQUE take the day off JAK SIE U MNIE SPRAWDZA?

Bohaterem wpisu będzie już kultowy produkt marki clinique take the day off.Od dluzeszego czasu szukałam produktu idealnego do demakijażu wrażliwych oczu.Poszukiwalam pierw idealu w plynach dwufazowych.Jednak każdy który miałam nie spelnial moich oczekiwan.Plyny micelarne czy zele do domakijazu które początkowo wydawaly się strzalem w dziesiatke,po czasie mnie mocno uczulaly.Kiedy denkowalam kolejne opakowanie plynu do demakijażu zaczelam szukac na YT co polecają dziewczyny i kolejny raz trafiłam na slad tego masełka/balsamu do demakijażu.Poczatkiem grudnia w sklepie John Lewis na lekkie promocji -10% kupiłam ta perełke.
Produkt ma bardzo zbita konsystencje,podobna do oleju kokosowego ale jeszcze bardziej zwarta.Juz niewielka jego ilość pozwala zrobić mi demakijaż oczu.Mozecie dokładnie sprawdzić jak u mnie działa w jednym z testow który zrobiłam u siebie na kanale,na końcu posta zostawię Wam odnośnik.To co widziecie na zdjęciu to zużycie po 5 tygodniach (ta duza dziura to kawałek który wykroiłam dla Agnieszki na spróbowanie).
Dokladnie taka ilość wystarczy mi do pelnego demakijażu oczu.A jak może wiecie u mnie na oczasz na codzien dużo tego gości:baza,cienie,często kreska i spoooro tuszu.
W ciągu kilku sekund produkt rozpuszcza się miedzy palcami i już możemy przystapic do demakijażu oczu.Jak ja używam tego produktu?Poniewaz do najtańszych nie nalezal jego głownym zadaniem jest wlasnie demakijaż oczu.Produkt jest bardzo delikatny,jednoczesnie szybki i skuteczny.Oczywiscie wyglądam po zakończeniu demakijażu jak panda,ale przemycie oczu woda w sekundę rozwiazuje problem bycia pandą.Do demakijażu makijażu twarzy produkt sprawdza się średnio.Czesto używam kremów BB i podkładów długotrwałych z którymi clinique radzie sobie średnio tzn musze dodatkowo jeszcze po nim uzyc jakiegoś plynu micelarnego lub toniku.Solo niestety jest dla mnie za słaby.Sprawdza się jednak do mycia twarzy.Pierw demakijaż wcześniej wymienionym plynem micelarnym a jako drugi krok (doczyszczenie,mycie cery) z zestawie z goraca sciereczka jest swietny.Nie wspominam o ściereczce muślinowej,poniewaz taka mam i jej nie lubie.Zwykly recznik pociety na male kawałki,moczony dwukrotnie w goracej wodzie(+trzecie przyłożenie ściereczki zamoczonej w zimnej wodzie,ktore zamyka pory) ,przyłozony co cery na której mam niewielką ilość clinique to kilku sekundowe domowe SPA dla cery.Bardzo lubie ten moment w ciągu dnia,a raczej wieczora kiedy mogę wklepywać w siebie te wszystkie dobroci.
Take the day off to mój faworyt i mam nadzieje ze z czasem mnie nie rozczaruje.Dostepny na wyciagniecie reki na każdej wypie marki Clinique.Jeśli macie na niego ochote poczekajcie na promocje -10%,-20% procent bo po co płacić pełna kwote,mimo ze jest jej wart i będzie bardzooo wydajny.Dodatkowo jak dla mnie piękne opakowanie które cieszy oko jest dodatkowym plusem.Jesli zastanawiacie się co kupic mamie,siostrze,przyjaciółce myśle ze to będzie trafiony pomysł!
 

niedziela, 4 stycznia 2015

ZIAJA krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc

Po bardzo długiej przerwie wynikającej z lenistwa wracam na bloga.Jednym z wielu celów na 2015 rok jest powrót do blogowania!Rozpoczne od kilku słow na temat kremu na noc którego aktualnie używam i jestem na tyle zadowolona,ze chce się z Wami podzielić swoja opinia.
Seria liscie manuka zrobila wielkie poruszenie na YT i blogach.Wszyscy chętnie kupowali produkty z tej serii.
Cena bardzo niska,świetna dostepnosc,również na wyspach bez problemu moznemy kupic produkty ziaji w drogeriach online które maja bardzo szeroki wybor polskich kosmetykow w rozsądnych cenach.
Swoj krem kupiłam TUTAJ!!!!! za jedyne 3,96 f.
 
Co o produkcie pisze producent?
Nawilżający krem z 3% zawartością kwasu migdałowego. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.
substancje czynne głęboko oczyszczające
antytrądzikowo-złuszczający kwas migdałowy
ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym
ściągająco-łagodzący glukonian cynku
czysta i świeża skóra
• Złuszcza i odnawia naskórek nie powodując podrażnień.
• Redukuje porfiryny odpowiedzialne za zmiany trądzikowe.
• Rozjaśnia powierzchniowe przebarwienia posłoneczne i pozapalne.
• Zmniejsza zaskórniki i rozszerzone pory.
• Nawilża, poprawia elastyczność, jędrność i sprężystość.
• Pozostawia skórę świeżą o jednolitym kolorycie
.
 
Substancje aktywne:
  • Hydrofilowy ekstrakt z liści z drzewa Manuka
  • kwas migdałowy
  • zinc coceth sulfate

  • Kremu używam codziennie na noc od ok 1,5-2 miesięcy.
    Krem ma lekka konsystencje,w zapachu ma w sobie cos z amolu,co mi osobiście nie przeszkadza.
    Szybko się wchłania.Nie lepi się na skorze i mogę go nawet aplikować przed samym pojsciem spac bo wiem ze nie zostanie na poduszce.

    Należy pamietac o używaniu kremu z filtrem rano pod makijaż,lub uzywac bazy/podkładu/kremu BB z filtrem minimun 30.
    Czy widze jakies efekty po tych kilku tygodniach?Tak.Sami możecie zobaczyć mnie często na filmikach bez makijażu.
    Cera staje się bardziej promienna a jej koloryt wyrównany.
    Slady po krostkach i przebarwieniach sa mniejsze.
    Dodatkowo rano po przebudzeniu skora jest bardzo dobrze nawilzona i wygląda na wyspana.
    Podsumowujac:krem spelnia moje oczekiwania i obietnice producenta.Sposobal mi się na tyle ze poprosiłam przyjaciolke bedaca w Polsce o zakup nowego opakowania na zapas.Polski produkt za niska cene w którym nie widze minusow!Jedynym przeciwskazaniem jest wiek,nie dla osob poniżej 12 lat i nie dla cery suchej.
    Szczerze polecam Wam swojego ulubienca!
    xxx
    Ania.
     

    czwartek, 16 października 2014

    Maybelline colour tattoo CREAM BEIGE 98


    Dzisiaj szybki post,w ktorym glownie chce Wam przedstawic nowy odcien z colour tattoo.Zdjecia nie sa przerabiane,dzieki czemu mozecie zobaczyc jak prezentuje sie odcien.Dostepny jest w szafach Maybelline w kazdej wiekszej drogerii.Cena 4,99 f.Odcien 98 cream beige to nowosc z serii leather effect czyli efekt skory,
     Opakowanie szklane,okrage z odkrecana nakretka.
    Odcien bardzo naturalny,neutraly.Bez z lekka domierzka jasnego cieplego brazu.Najczesciej aplikuje na powieke syntetycznym pedzelkiem lub opuszkami palcow.

    Wykonczenie ma lekko blyszczace,jak zdrowa,mocno nawilzona skora.
     
    Na zdjecie mozecie zobaczyc jak prezentuje sie na powiece.Swietny zarowno solo,jak i baza.
    Trzyma sie caly dzien w idealnym stanie.Ja osobiscie uwielbiam cienie w kremie od Maybelline.Warto kupowac na promocjach,czekac na oferty 3za2.
    Oceniajac dam 10/10!Odcien 98 to dla mnie must have i polecam Wam wszystkim serdecznie!Moim zdaniem nie nadaja sie do wypelniania brwi poniewaz jest zbyt cieplym odcieniem i ma inny rodzaj wykonczenie niz np permanent taupe
     
    Ania.

    sobota, 11 października 2014

    Gulasz z dynia piżmowa,czyli proste danie dla poczatkujacych z dynia w kuchni.

     
    Jesien w pełni,rowniez w pełni sezon na dynie.Na targu oraz w dużych marketach widzimy spory wybor gatunkow dyni.Sama nie mam z nia dużego doświadczenia,ale ponieważ nie jest droga pomyslalam,ze postaram się cos wymyslic z jej udzialem.Kupilam dynie piżmowa,ktora tak naprawdę w UK dostapna jest przez caly rok.Dynie te mogą dochodzić do wagi 20kg.Lekko slodka z orzekowym posmakiem.Wartosci odżywcze w 100 g produktu:39 kcal; 1,1 g biaka;  8,3 g węglowodanów; 0,9 g tłuszczu.Idealna do gulaszy,curry,zup.Ja postanowiłam  dodac ja do gulaszu,oto mój wlasny przepis,prosty i bardzo smaczny!

    SKŁADNIKI:
    • 1 dynia pizmowa
    • 300 g wieprzowiny/lub jagnięciny,wolowiny co wolicie
    • 2 puszki pomidorow *ja zawsze kupuje już pokrojone
    • 2 lodygi selera naciowego
    • 2 zabki czosnku
    • 2 biale cebule
    • 1,5 cukinii
    • 3 marchewki
    • do smaku:chilli,czerwona slodka papryka,sol,pieprz,wegeta,
    • 2 lyzki oliwy z oliwek/oleju
    • 1 szklanki bulionu,lub wina
    dodatkowo:naczynie zaroodporne,piekarnik,garnek
     
    czas przygotowania:20 min
    czas gotowania : 90 min
    stopien trudności: łatwe
    Do rozgrzanego garnka wlewam 2 lyzki oliwy,dodaje posiekana cebule z czosnkiem,smaze do miekkosci.Dodaje szczyptę chilli i slodka paprykę,po ok 2 minutach wrzucam pokrojone w cienkie paski mieso.Kiedy mieso jest już usmażone,dodaje szklanke bulionu/wina i doprowadzam do wrzenia.
    Dynie przekrawam na poł,oczyszczam z pestek,kroje na kostke/starając się żeby kawałki były w podobnej grubości.Powinnam jeszcze obrac dynie ze skorki ale tego nie zrobiłam.Gotowalam ja przez dodatkowe 15 min żeby skorka zmiekla.
    Kroje reszte warzyw w kostke.Warzywa z dynia dodaje do garnka z mięsem i bulionem.Gotuje na lekkim ogniu przez 5 minut.
    Zostalo mi trochę dyni,wrzucilam ja do woreczka i zamrozilam.
    Calosc wlewam do naczynia żaroodpornego i wstawiam do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni na 90 minut.
    Tak wygląda gotowy gulasz który spedzil 1,5 goziny w piekarniku.Zapach-obledny!A danie samo w sobie tanie,zdrowe i proste w przygotowaniu.Cos dobrego na początek przygody z dynia w kuchni.
    Gulasz podalam z kasza gryczana,ale również z kasza peczak czy ziemniakami będzie smakować wysminicie.Dajcie znacz czy lubicie dynie?I jakie dania sami z nia robicie?